Powrót




2019 | 16 /10

Narodziny Julki

07 października zostajemy przyjęci na odział patologii ciąży w Rudzie Śląskiej Goduli.
Przechodzimy wszystkie badania kontrolne i przygotowujemy się do porodu.  Decyzją lekarzy 15.10.2019 zostaje podana kroplówka indukująca poród.

Od godziny 11:00 Karina jest w sali porodowej i już po pierwszej godzinie, kroplówka z oksytocyną powoduje pierwsze skurcze, ja trzymam ją za rękę i mówię jej, że damy radę, bez względu na obrót sytuacji będę tutaj do końca.
O godzinie 16:00 została podjęta decyzja o przebiciu wód płodowych, po to aby przyspieszyć akcje porodową, natomiast rozwarcie nadal się nie powiększało a ból, skurcze były tak silne, że łzy płynęły po policzkach zarówno na moich jak i jej.

O godzinie 21:00 poszedłem do lekarza i prosiłem aby wykonać cesarskie cięcie, ponieważ akcja porodowa w żaden sposób nie postępuje, lekarz powiedział że trzeba czekać. Po kolejnej wizycie u lekarza, który powiedział, że  jeżeli sytuacja do 23:00 się nie rozwinie będzie wykonane cesarskie ciecie. Byliśmy zmartwieni ponieważ akcja porodowa trwała już bardzo długo, a nie było postępu, uspokajało nas jedynie stałe kontrolowanie bicia serca naszego maluszka.

W końcu nadeszła godzina 23:00 i okazuje się, że niestety musimy poczekać, bo jest nagły wypadek i musimy czekać jeszcze 40 min. Moje zdenerwowanie sięgało zenitu.  Po paru minutach panie położne zaczęły pomagać żonie i układać w różnych pozycjach porodowych, aby znaleźć chociaż cień szansy na poród siłami natury. W pewnej chwili stał się cud i akcja porodowa tak przyspieszyła że nie było potrzeby wykonania cięcia.

O godzinie 00:05 dnia 16.10.19 przyszła na świat nasza Julia! Zaczęła płakać, my razem z nią ze szczęścia. W pierwszej kolejności spojrzałem na jej nóżki i problem się potwierdził ale najważniejsze że jest już z nami.

Teraz musimy być silni bo przed nami wiele konsultacji, badań, operacji które będziemy wam opisywać. Każdy ważny dzień który pomoże jej stanąć na proste nóżki.